4. Nawiązano kontakt z lokalną ludnością


W przypadku działalności dla społeczności, brak kontaktu z nią przeczy samemu założeniu, za to w przypadku działalności dla portfeli społeczności, brak kontaktu z nią oznacza mniejsze zyski. Bowiem w jaki sposób firma dowie się na co użytkownicy chcą przeznaczyć całą swoją pensję?

Istnieje kilka zasad, które osoby kontaktujące się ze społecznością prędzej czy później poznają na własnej skórze.

1. Jedna z nich to wyczucie w ujawnianiu informacji o nadchodzących zmianach czy dodatkach. Odpowiednio skonstruowane ogłoszenie, umieszczone w odpowiednim czasie, pozwoli społeczności być częścią tego projektu przez dodanie swoich pomysłów, zauważenie luk bezpieczeństwa. Dodatkowo będzie to swego rodzaju przygotowanie, zwiększenie napięcia i przywiązania do witryny/forum, w oczekiwaniu na upragnione zmiany. Pytanie jednak użytkowników o propozycje zmian, kiedy tych propozycji nie zamierza się wprowadzać, to strzał w stopę. I to z podwójnymi obrażeniami.

2. Kolejna zasada to patrzenie na wszelkie opinie i inicjatywy (np. petycje) z dystansem. Szczególnie, jeśli sprawa dotyczy dużej społeczności, oddzielonej od forum (np. gra online) bądź kiedy opinie były zbierane przez krótki okres czasu. Jak często, przy popularnej możliwości zakładania darmowych kont, mamy do czynienia z reprezentatywną grupą około tysiąca użytkowników? Kiedy każdy może założyć dowolną ilość kont, żadna ankieta nie może być wiarygodna.

Dostrzeganie negatywów jest bardziej popularne, co ciągnie za sobą prezentowanie takowych opinii. Jeśli mała grupka na coś narzeka, nie musi to być odzwierciedlenie opinii całej społeczności. Grupa faktycznie niezadowolonych może być nawet niewiele większa od tej, co skarży się na forum. Będzie także druga grupa, która nie mając powodu do narzekania, po prostu nie będzie się udzielać.

Przykładowo, odnosząc się do moderacji, część użytkowników będzie chciała ostrzejszej moderacji, by forum było czystsze i bez wulgaryzmów, inna część użytkowników będzie chciała mocno zluzować więzy moderacyjne, a jeszcze inna grupa po prostu będzie zadowolona z obecnej sytuacji. Tak, jak ma to miejsce odnośnie wszystkiego w rzeczywistości. Zmieniając zasady pod wpływem jednej grupy, odezwie się inna – do tej pory milcząca, która była zadowolona z obecnego stanu, i może okazać się, że to właśnie ta grupa jest najliczniejsza, ma najbardziej zasobne portfele a może nawet ma lepsze argumenty od dwóch pozostałych grup nacisku. Po prostu nie wypowiadała się, bo wszystko było w porządku.

Nie można przypisywać jednostkowych, pojawiających się w krótkim czasie opinii jako głosu ludu. Charyzmatyczne jednostki często będą uważały, że reprezentują wszystkich, najczęściej jednak reprezentują one wyłącznie same siebie.

Pseudo-obrońca społeczności będzie używać chwytów erystycznych taki niby obrońca praw użytkowników po prostu chce zdobyć popularność, wybić się na jakimś błędzie administracji. Jeśli popularne byłoby bronić ginące sikorki, taka osoba była pierwsza, chociaż o problemie nie wiedziałaby nic, ani nie zależałoby jej.

Prawdziwy obrońca napisze wyważoną i prywatną wiadomość, która uwzględnia punkt widzenia administracji, użytkowników, zastanowi się nad dalekosiężnymi skutkami zmian, które zaproponuje.

3. Trzecią zasadą jest aktywność i rozdzielenie obowiązków od kontaktu ze społecznością. Użytkownicy, szczególnie młodsi, lubią interakcje z moderacją/administracją. Lubią, kiedy ich posty i prywatne wiadomości są zauważone, lubią wspólne gry i zabawy z administracją, traktując ją po części jak celebrytów. Jeśli jednak osoba angażująca się w takie działania ma swoje inne obowiązki, to musi pamiętać, że “Obowiązki są ważne, a potrzeby użytkowników nieskończone” (co jest opisane w rozdziale 7), oraz podkreślać to użytkownikom. Nie bezpośrednio “Nie będę tego robił bo mam swoje obowiązki” ale raczej “W dzisiejszy wieczór, kiedy jestem już po pracy, porozmawiajmy o…”, “Korzystając z przerwy obiadowej mogę zagrać…”.

Ostatnią zasadą, chociaż lepiej byłoby powiedzieć wskazówką, jest personifikacja administracyjnego awatara w kierunku własnej osoby. Mając do czynienia z bardziej prawdziwą osobą, użytkownik będzie się czuł bezpieczniej. Jako prawdziwy człowiek wiadomo jaki ktoś jest, jakie ma zainteresowania, jaki charakter, wiadomo komu dziękować, w czym pomoże, wiadomo też kogo i za co winić, co jest bardziej kłopotliwe dla moderatora, ale lepsze dla użytkowników. Anonimowy zespół moderacji byłby przyjmowany jako bezkarna grupa automatów, którą łączy wspólna świadomość i która działa wedle jednego schematu, z którą nie można się dogadać. W skrajnych przypadkach, jak dodamy do tego dążenie do doskonałości i próby asymilacji użytkowników, by myśleli jak moderatorzy – obraz może wyjść dość niepokojący. Opór użytkowników będzie bardzo celowy.

Stan przyjaznego administratora można osiągnąć przez publikację informacji osobistych o sobie, zdjęć czy linków gdzie informacje te można zdobyć (własny blog, profil na portalu społecznościowym) oraz pozamoderacyjne, lekkie kontakty z użytkownikami.

Pozostaw komentarz

Komentarze nie są automatycznie publikowane. Regulamin publikacji komentarzy.